ABC
   
  Góry... Wolność, Pasja, Realizacja ____________________________ Korona Europy www.mafadike.pl.tl
  Kambryjskie (Walia)
 

Snowdon

(5 lipiec 2015)


Snowdon nie należy ani do KGE, ani do szczytów trudnych czy wysokich. Ma w sobie jednak coś, co sprawia, że chce się na niego wracać. Magnetyczna siła tego najwyższego szczytu Walii, liczącego sobie zaledwie 1085 metrów, niemal każdego dnia przyciąga setki turystów i właśnie dla tego trudno wyrażalnego czegoś postanowiliśmy ulec namowom naszego kolegi i stanąć tego lipcowego dnia na jego szczycie. 

Zdobycie góry jest łatwe o każdej porze roku i nie wymaga żadnego przygotowania. Jedynym, na co należy być gotowym, są często padające deszcze. Dlatego parasol i dobre buty są podstawowym ekwipunkiem, jaki warto tutaj wnosić. Szczyt, chociaż niski, wymaga sporego zapasu czasu, gdyż jego zbocze jest bardzo rozległe, przez co podejście spokojnym tempem zajmuje 3-4 godziny. Dla osób niepełnosprawnych, starszych czy tych o całkowitym braku kondycji istnieje możliwość dostania się na górę kolejką wąskotoworą, gdzie ostatnie 20m wysokości trzeba już pokonać samodzielnie. 

Z tego, co zauważyłem drogi są tutaj dwie. Łagodna, bardzo popularna i łatwa wiedzie z Llanberis.



Druga, nieco trudniejsza - bardziej stroma - prowadzi z Pen-y-Pass. 

My, po nocy przespanej na ulicy, startujemy z Llanberis, gdzie pod muzeum elektryfikacji pozostawiamy samochód i dalej maszerujemy już na pieszo kierując się ok. 500m w górę miejscowości.



Przez chwilę podziwiamy Elektryczną Górę, aż dochodzimy do punktu, gdzie po lewej stronie mamy potężny zespół pałacowy (obecnie hotel i restauracja), zaś po prawej park i drogę wiodącą w osiedle. Skręcamy więc w prawo i idąc osiedlową drogą po ok. 800 metrach wchodzimy na szlak - asfaltową drogą.



Już na samym początku szlaku mijamy pierwszą restaurację czynną sezonowo. Dalsza droga wiedzie asfaltem (strome podejście) i po ok. 1km po naszej prawej stronie pojawiają się zagrody dla owiec, przypominające pozostałości po fundamentach.




Trudno byłoby tutaj pomylić drogę - idziemy wzdłuż płotu, aż po naszej prawej stronie pojawi się brama. Należy ją sobie otworzyć i wejść na ścieżkę. To właściwy już fragment szlaku. Jeśli będziemy mieć obiekcję wystarczy iść za owcami





Dalsza trasa jest już prosta. Wystarczy iść cały czas szrutową drogą, mijając po swojej prawej stronie tory kolejki.



Czasem trzeba jednak uważać na lokalnych mieszkańców.



Wkrótce przeskakujemy kolejną bramę, za którą kończą się stałe pastwiska i zaczynają coraz bardziej skaliste widoki. 



Pokonując mniej więcej 1/3 drogi napotykamy kolejne "schronisko", za którym wyłania się tunel. W tym miejscu kolejka, która towarzyszyła nam po prawej stronie powinna znaleźć się po lewej nad nami. 



Kolejkę mijamy łukiem i po kamieniach podchodzimy do kolejnego tunelu, który ponownie zmieni nam tor naszej kolejki na prawą stronę - jest to istotna informacja, kiedy wybierzemy się tam we mgle! 



Stąd czeka nas kolejne, tym razem naprawdę ostre podejście w górę. 



20-30 minut później jesteśmy już na skrzyżowaniu szlaków a po przejściu widocznej poniżej grani, docieramy na szczyt. 







Ponieważ zbliżało się załamanie pogody, postanowiliśmy zajść do schroniska i rozgrzać się angielską herbatą. A tak naprawdę indyjską, a może chińską, zalewaną walijską wodą, ale niewątpliwie zamawianą po angielsku Bez względu na jej pochodzenie był to dobry wybór, gdyż kilka minut po odejściu od baru rozpoczęła się wielogodzinna ulewa.   

W przerwie pomiędzy jednym a drugim oberwaniem chmury postanowiliśmy podjąć próbę zejścia. 









Po ok. 2h schodzenia czasem w słońcu, czasem w deszczu; a ściślej to w deszczu, a czasem słońcu bezpiecznie trafiliśmy do punktu wejścia kończąc tym samym sukcesem kolejną wyprawę pod banderą Mafadi.



********************************

Zainteresował Cię nasz wyjazd? 
Chcesz podzielić się z nami swoją opinią?
Napisz: mafadi.pl.tl/Kontakt.htm





 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 2 odwiedzający (60 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
DEF