ABC
   
  Góry... Wolność, Pasja, Realizacja ____________________________ Korona Europy www.mafadike.pl.tl
  Kekes
 

                         Kekes
(30 sierpień 2014) 

Do najwyższej góry Węgier podchodziliśmy od początku na dużym luzie i z przymrużeniem oka. Fakt, że stanowi ona najwyższy szczyt tego kraju, więc robiąc KGE trzeba i na niej stanąć, ale była to dla nas raczej okazja do odpoczynku w naszej długiej trasie powrotnej z Moldoveanu, niż główny cel, bez którego nie moglibyśmy się obyć.
Pasmo gór Matra i najwyższy jego szczyt Kekes [wym. Kejkesz] jest widoczne już z daleka, poprzez wybitnie nizinny charakter Węgier. Góra wyrasta na tle winnic i pól arbuzowych.



Wolne tłumaczenie tej nazwy brzmi niebieski, błękitny i tak też szczyt prezentował się na horyzoncie.


Wjechać samochodem można niemal na sam szczyt. Nie spotkaliśmy też żadnych zakazów, a nawet jeśli były, to nikt tego nie sprawdzał. Z racji mało ambitnego podejścia nie warto też się tutaj wybierać specjalnie autobusem czy czymkolwiek innym, niż samochodem. Sama góra przypomina miniaturę Ślęży, toteż warto ją zdobyć jedynie będąc w okolicy. Tak też i my zrobiliśmy.

Z Rumunii kierowaliśmy się na Gyöngyös, a później Matrafured, skąd na szczyt jest już tylko kilka minut jazdy.



Pod szczytem jest kilka parkingów (bezpłatnych), więc nie ma problemu z miejscem postojowym.

Po krótkiej przerwie na jedzenie, początkowo asfaltem, podchodzimy w górę. Po kilku minutach znajdujemy właściwe oznakowanie, jednak postanawiamy iść stokiem narciarskim.



Trwa to ok. 20 minut i można odtrąbić kolejny sukces na naszej drodze do korony Europy.



Na Kekesie jest wieża telewizyjna, dwie knajpki, górna stacja kolejki, obelisk w barwach Węgier oraz pomnik poświęcony poległym motocyklistom. Trafiliśmy zresztą na zlot i przyszło nam przedzierać się przez tłumy brodatych ludzi w skórach.



Widoki z góry są naprawdę przyjemne, dzięki pięknej pogodzie wyjatkowo rozległe. Przewyższenie wynosi jakieś 250m łagodnego podejścia. Na szczycie nie bawimy za długo i żwawo schodzimy na dół. Jeszcze tylko zakup oryginalnej węgierskiej dyni czyli arbuza i można spokojnie kontynuować podróż do Budapesztu od którego dzieli nas ok. 1,5 h jazdy.



red. (KU)



**********************************************
Zainteresował Cię nasz wyjazd?
Chcesz zabrać się z nami na następny?
Napisz:
http://mafadi.pl.tl/Kontakt.htm

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (70 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
DEF