ABC
   
  Góry... Wolność, Pasja, Realizacja ____________________________ Korona Europy www.mafadike.pl.tl
  Góry Sokole
 

Na cel naszego kolejnego (tym razem jednodniowego) wypadu obraliśmy Góry Rudawskie, głównie ze względu na ich bliskość. Z Poznania wyruszyliśmy o 3.30, zaś na miejscu - w Karpnikach byliśmy przed 8 rano. W Karpnikach (jadąc od strony Janowic do Jeleniej Góry) po lewej stronie przy głównej drodze znajduje się wygodny parking – płatny jednorazowo 7 zł, z którego wychodzą podstawowe szlaki zarówno na g. Sokole, jak i Rudawy. Przy nim usytuowana jest też wiata i miejsce na ognisko. Nie myśląc długo, przechodzimy na drugą stronę ulicy i leśną drogą ruszamy przed siebie. Naszym pierwszym celem była Krzyżna Góra.

Po ok. 10 min. jesteśmy już pod schroniskiem Szwajcarka (czarny szlak). Kolejne 10 min. zajmuje nam dojście do rozwidlenia szlaku, gdzie należy skręcić w lewo pod górę. My na chwilę skręcamy w prawo, aby pobiegać po skałkach. Po ok. 30 min. radosnego chaszczowania docieramy do Krzyżnej Skały, skąd roztacza się piękny widok na dolinę. 





W końcu ruszamy w kierunku szczytu




To jedyny "trudny" odcinek na tej trasie. Droga jest ubezpieczona stalowymi poręczami i innymi ułatwieniami, zaś przejście całego odcinka nie powinno zająć więcej niż kolejne 10 min. Krzyżną Górę zdobi ogromny stalowy krzyż, zaś na samym szczycie nie pozostaje zbyt wiele miejsca.



Za to doskonale widać stąd Karkonosze.







Dzięki słonecznej pogodzie i podmuchom wiatru wchodzenie stało się niezwykle przyjemne. Nie obyło się też bez małej sesji zdjęciowej. Trasa z parkingu liczy jedynie ok. 7 km i ma nie więcej niż 200 m przewyższenia - jest to szlak na spokojny spacer dla każdego.


Następnie skierowaliśmy nasze kroki w stronę Sokolika Dużego, zahaczając po drodze o takie ciekawostki przyrodnicze, jak Jastrzębia Turnia i Husyckie Skały.



Na górze pozachwycaliśmy się daleką panoramą i przeszliśmy na znajdujący się tuż obok Sokolik Mały, gdzie z kolei oddaliśmy się kontemplowaniu ważkich tematów takich jak praca, pieniądze czy sens życia  Jako, że nie doszliśmy do żadnych odkrywczych wniosków, uznaliśmy, że większym pożytkiem będzie herbata / kawa w Szwajcarce, gdzie też ponownie skierowaliśmy nasze kroki.

 
W tym miejscu warto zaznaczyć, że budynek i obsługa trzymają górski fason. Na miejscu można dowiedzieć się więcej o regularnie organizowanych w tej okolicy kursach wspinaczki skałkowej.

Po zaspokojeniu pragnienia wróciliśmy na parking, zjedliśmy co nieco i szlakiem niebieskim udaliśmy się w kierunku Starościńskich Skał mijając po drodze Fajkę. Droga była wyjątkowo mało wymagająca, mijaliśmy rodziny z dziećmi w wózkach i z psami. Po przejechaniu samochodu służb leśnych, który wzbił za sobą tumany kurzu, ponownie opuściliśmy szlak i na Starościńskie Skały doszliśmy nieco okrężną drogą przez las. Ze smutkiem zauważyliśmy też ile drzew zostało w tym rejonie wyciętych i przygotowanych do wywiezienia. Są wprawdzie szkółki, ale mimo wszystko wrażenie było miejscami przygnębiające. 
 
Po zdobyciu Skałek pobuszowaliśmy chwilę po okolicy a jako, że mieliśmy sporo czasu, postanowiliśmy zdobyć coś jeszcze.

Najwyższy szczyt w okolicy to Świnia Góra [nie mylić ze świętokrzyską], na którą jednak nie wiódł żaden oznakowany szlak, dlatego zdecydowaliśmy się iść na azymut. Po przeprawie przez małe rozlewiska, cudownie pusty i cichy las wędrowaliśmy pod górę. Nie jesteśmy jednak pewni czy zdobyliśmy szczyt, gdyż nie znaleźliśmy żadnej tabliczki informacyjnej. Być może także zawędrowaliśmy na inne wzniesienie? W drodze powrotnej natrafiliśmy na szlak, którym zeszliśmy bez żadnych przygód na parking.





A ponieważ była godzina 16, to chcieliśmy złapać ostatnie promienie słońca na przełęczy Okraj, gdzie niezwłocznie się udaliśmy :)


Po drodze zainteresowała nas wieża widokowa w Bukowcu, z której na tle zachodzącego słońca rozciągała się wspaniała panorama Rudaw z jednej i Karkonoszy z drugiej strony. 



Na Okraj dotarliśmy słynnymi serpentynami, jednak dalsze wyjście w góry przypadało już po zapadnięciu zmroku. Ponieważ w tym miejscu trochę zamarudziliśmy z racji męczącej drogi powrotnej i nadciągającego chłodu, głodu i zmęczenia [dot. wyłącznie o damskiej części grupy] demokratycznie zrezygnowaliśmy z nocnego zdobywania okolicznych szczytów.

I tak dzień dostarczył nam wystarczająco wspaniałych wrażeń. Będzie co wspominać w upalne letnie wieczory.
   

 


 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 2 odwiedzający (50 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
DEF